|
Tokio Hotel Forum o zespole Tokio Hotel
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Tajniaczka
Dołączył: 18 Lut 2006
Posty: 2638
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 3/5 Skąd: Kraków *.*
|
Wysłany: Piątek 15-09-2006, 20:57 Temat postu: |
|
|
Elo
Przeczytałam wszystko xD I witam dziewczyny
Ale do rzeczy..
Chyba nic nie musze mówić? No dobra xD
Podoba mi się bo takie inne jest, humorystyczne, optymistyczne
A to mi potrzebne w czasie szkoły, nie chce sie jeszcze bardziej dobijać ponurymi opowiadaniami ..
A więc..
No krde. Podoba mi się. I będę czytać. Ciesze się że we 2 piszecie, 2 wspaniałe autorki i tak fajniej wychodzi..
W tym roku matura? Ha. Ja mam egzamin. Więc wiem co czujecie i będę cierpliwa tak jak Aniołek jest cierpliwa na moje kometarze xD
Więc.. życzę weny. Nowa część w weekend? To juź xD
Czekam z niecierpliwością i powiem że zapowiada się baardzo ciekawe.. Ten w dredach to na pewno Tom xD Jestem ciekawa jaki charakter będzie mieć w tym opie..
No. To czekam xD
EDIT
Zaczynam strone.
Eche.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
|
|
Mod-Falka
TH FC Forum Team
Dołączył: 04 Maj 2006
Posty: 1631
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: zza światów...
|
Wysłany: Sobota 16-09-2006, 10:46 Temat postu: |
|
|
Tak jak obiecałam, nowa część. Sama nie wiem, co o niej myśleć. Ciekawa jestem, czy Wam przypadnie do gustu.
Notka nie jest jakoś szczególnie długa, na dłuższe jeszcze przyjdzie czas
Miłego czytania.
Właściwie mogłam się tego spodziewać. To było jasne, że Claire nie przepuści mi tej zielonej farby. Myślałam tylko, iż zemści się w nieco inny sposób. Ale może to i lepiej, że zrobiła to, co zrobiła. Teraz już przynajmniej wiem, jak to jest wziąć rano zimną kąpiel…
Wszystko to opowiedziałam Beniaminowi w szkole. Zbytnio zaskoczony nie był, nawet trochę się zdziwił, że Claire zrobiła tylko tyle. Według niego, stać ją było na więcej. Wolałam się nie domyślać tego, co Claire mogłaby jeszcze zrobić, to wiaderko z wodą zupełnie mnie satysfakcjonowało.
- Masz zamiar przemalować coś jeszcze? – zapytał Beniamin, podczas przerwy na obiad. Spojrzałam na niego, jak na wariata.
- Gdybym to zrobiła, ona utopiłaby mnie pod prysznicem – odparłam, wzdrygając się na samą myśl.
- Zastanawiam się, czy kiedykolwiek się polubicie – westchnął Beni, wypijając ostatni łyk soku bananowego. Podparłam twarz dłońmi i wbiłam wzrok w blat stolika.
- Sama nie wiem. Z jednej strony mam jej serdecznie dość, chociaż mieszkamy razem dopiero kilka dni. A z drugiej… Mam wrażenie, że ona jest całkiem fajna. Zupełnie inna niż ja, to fakt, ale gdybym mogła ją lepiej poznać, pewnie okazałoby się, że mamy ze sobą kilka wspólnych rzeczy – powiedziałam cicho. Po raz pierwszy, odkąd zobaczyłam Claire, zapragnęłam dowiedzieć się o niej czegoś więcej. W końcu obie zachowałyśmy się trochę jak dzieci, z góry zakładając, że się nie polubimy. Przecież nawet normalnie nie porozmawiałyśmy.
- Beniamin, czy ona naprawdę mnie nie cierpi? – zapytałam niepewnie. Spojrzał na mnie ciepło.
- Claire po prostu jest trochę nieufna. Zawsze mieszkała sama, a tu nagle zjawiasz się ty… Obie potrzebujecie trochę czasu, żeby się lepiej poznać – próbował mnie pocieszyć. Uśmiechnęłam się lekko. Nie wiem, co bym zrobiła bez Beniamina. Był moim przyjacielem od dziecka, zawsze trzymaliśmy się razem, na dobre i złe. Jeszcze nigdy mnie nie zawiódł, akceptował mnie taką, jaką jestem, ze wszystkimi moimi wadami. Nie potrafiłabym sobie wyobrazić życia bez niego i nawet nie próbowałam tego robić.
- Głowa do góry! – powiedział wesoło, wstając od stolika. – Pomyśl sobie, że przed nami jeszcze tylko trzy lekcje, a potem zaczyna się weekend! – Beni wyglądał tak, jakby Boże Narodzenie miało przyjść miesiąc wcześniej. Zachichotałam i wstałam z krzesła. Zaśmiewając się, właściwie nie wiadomo z czego, wyszliśmy ze stołówki, kierując się w stronę sali biologicznej, na lekcje z uwielbianą przez nas profesor Koebe.
Uwielbiam weekendy. Właściwie czekam na nie przez całe pięć dni chodzenia do szkoły. Zazwyczaj spędzam je razem z Beniaminem. Idziemy do kina, włóczymy się po sklepach, albo chodzimy na spotkania „Zielonych”. Szczerze mówiąc, spotkania lubię najbardziej. Dzięki nim, czuję, że robię w życiu coś dobrego. Niby to nic wielkiego, ale satysfakcja ogromna.
Tym razem mieliśmy omawiać manifestację, dotyczącą wycinania drzew w jednym z parków. Trzeba się było przygotować do tej akcji jak najlepiej, to było kolejne spotkanie poświęcone owemu protestowi. Ja i Beni angażowaliśmy się w to bardzo mocno, w końcu w tym parku spędziliśmy prawie całe dzieciństwo. W ogóle cała grupa pragnęła za wszelką cenę ocalić te drzewa.
- Jeśli oni nie będą chcieli nas słuchać, to przywiążę się do tych drzew łańcuchem – powiedział twardo Folker, jeden z członków naszej grupy. Lubiłam jego potężną determinację, zdarzało mu się nie przebierać w środkach.
- Jak ich znam, poczekają aż uschniesz przy tym drzewie i wtedy je wytną – odparła wesoło Frauke, jedna z założycielek naszej organizacji. Frauke była takim spiritus movens całej grupy. To ona proponowała kolejne akcje, przygotowywała wszystkie plany, opracowywała najdrobniejsze detale. Dzięki niej udało się nam tak wiele dokonać.
- Więc co proponujesz? – zapytał Beni, który przysłuchiwał się uważnie całej rozmowie. Frauke westchnęła głęboko i zamyśliła się.
- Nie możemy robić niczego zbyt drastycznego. Moglibyśmy mieć poważne kłopoty. To jest delikatna sprawa i musimy ją rozegrać ostrożnie. W każdym razie, żadnego wiązania się przy drzewach nie będzie. Po prostu podzielimy się na grupy i otoczymy wszystkie drzewa kołem, tak, żeby oni nic nie mogli zrobić. Będziemy tam stać tak długo, aż terminy prac w parku zostaną przełożone. Potem postaramy się zmienić decyzje w sprawie wycięcia tych drzew w urzędzie. No i oczywiście możemy nagłaśniać sprawę w mediach – dodała Frauke, patrząc na wszystkich zebranych uważnie.
- Jaki jest termin tej manifestacji? – zapytałam. Frauke zajrzała do swoich notatek.
- Najprawdopodobniej zaczną za dwa tygodnie w sobotę. No chyba, że coś się u nich zmieni, ale jak na razie nic tego nie zapowiada – wyjaśniła. Kiwnęłam głową. – Mam nadzieję, że będziecie wszyscy? – zapytała, mierząc grupę badawczym wzrokiem.
- Jeśli to jest za dwa tygodnie, to ja mogę mieć problem z dojściem na czas – powiedział siedzący obok Beniamina Gustav, patrząc na wszystkich przepraszająco. – Akurat wtedy mamy konkurs w tym klubie niedaleko parku i pewnie trochę się spóźnię – dodał, patrząc na Frauke. Kiwnęła głową, na znak, że nie ma nic przeciwko. Kolejna rzecz, którą w niej lubiłam. Ona potrafiła zaakceptować fakt, że oprócz „Zielonych” każde z nas, ma jeszcze inne zajęcia i nie zawsze może brać udział we wszystkich akcjach.
- Konkurs na najlepszy zespół miasta? – zapytał Beniamin, kiedy spotkanie już się skończyło. Gustav uśmiechnął się i kiwnął głową. Wszyscy wiedzieli, że jest zapalonym muzykiem i bardzo marzy o wypłynięciu na szersze wody. Co prawda konkurs w takim klubie nie był szczytem jego pragnień, ale od czegoś trzeba zacząć.
- Trzymamy kciuki – powiedziałam ciepło. – Opowiesz nam wszystko, kiedy dołączysz do nas w parku – dodałam.
- Mam nadzieję, że zdążę – Gustav westchnął. Najwyraźniej na manifestacji zależało mu tak samo, jak na tym konkursie.
- Jakoś się to ułoży – Beniamin klepnął go po plecach. – Konkurs wygracie, do parku przyjdziesz, będzie w porządku.
- Chciałbym wygrać – zamarzył Gustav. – Ale konkurencja jest mocna. Niby gramy zupełnie dobrze, ale zespól Claire też jest niczego sobie - powiedział smętnie. Spojrzałam na niego oczami okrągłymi ze zdumienia.
- Claire? Claire Delacour? – zapytałam szybko.
- Znasz ją? – zainteresował się Gustav.
- No ba! – odpowiedział za mnie jowialnie Beni. – One są współlokatorkami. Od niedawna co prawda, ale już zdążyły zaleźć sobie za skórę – zwięźle przedstawił stosunki, panujące między mną a Claire. Gustav zachichotał.
- Z czego się śmiejesz? – zapytałam, trochę zbita z tropu.
- Widzę, że nie jesteś jedyną osobą, jakiej Claire nie lubi. Na mnie ma już nawet coś w rodzaju alergii – dodał, wciąż się uśmiechając.
- O co wam poszło? – Beni miał wypisane żywe zainteresowanie na twarzy. Gustav wzruszył ramionami.
- Długa historia – odparł, a my oboje wyczuliśmy, że nie chce na ten temat rozmawiać. Nie byłam tym specjalnie zdziwiona. Ja też nie kwapiłabym się do opowiadania każdemu o mojej porannej pobudce, jaką zafundowała mi Claire.
- Do zobaczenia na następnym spotkaniu - powiedział Gustav, machając mi i Beniemu na pożeganie. Odwzajemniliśmy gest i wolnym krokiem zaczęliśmy iść w swoją stronę. Przez całą drogą zastanawiałam się nad słowami, które Gustav wypowiedział o Claire. Świadomość tego, że nie jest się jedyną osobą, której Claire nie cierpi, w pewien sposób podniosła mnie na duchu.
P.S. Spiritus movens to po łacińsku duch sprawczy, czyli osoba napędzająca jakieś działanie. Uwielbiam ten zwrot i nie mogłam się powstrzymać, żeby go tu nie dodać
P.S.2. Jeśli ktoś znajdzie jakieś błędy, to niech pisze. Sprawdzać sprawdzałam, ale mogło mi coś umknąć
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Mod-Falka dnia Sobota 16-09-2006, 21:00, w całości zmieniany 2 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Tajniaczka
Dołączył: 18 Lut 2006
Posty: 2638
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 3/5 Skąd: Kraków *.*
|
Wysłany: Sobota 16-09-2006, 11:30 Temat postu: |
|
|
First xDDDDD
Yeah.
Jak wrócę, walnę komenta
EDIT
Ale ze mnie leń xD Nigdy nie komentuję kiedy obiecuję
Ale już już..
Taj jak napisała podemna Orengada też uważam że świetnie to rezegrałyście. Coraz bardziej mi się podoba..
Mam nadzieję że mnie zaskoczycie, bo po trochu domyślam się co bedzie dalej..
Chyba z 2 błędy były, ale to juz chyba ktoś powiedział
Mam nadzieję że przeżyjecie trudy matury i będziecie nam dawac piękne, długie części..
Ale pamiętajcie, nauka najwazniejsza
Bardzo podobają mi się charaktery obu bochaterek.. Tak.
Więc.. życzę Wam obu weny
Ave xD
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Tajniaczka dnia Niedziela 17-09-2006, 9:49, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
|
orengada
Dołączył: 11 Sty 2006
Posty: 1018
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 4/5 Skąd: Osada posrańców.
|
Wysłany: Sobota 16-09-2006, 11:34 Temat postu: |
|
|
Podobało mi się. Świetnie to rozegrałyście.
Oby tak dalej a będe regularnie komentować, co u mnie jest rzadkością z powodu lenistwa.
pozdrawiam,
orengada
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Teallin
Dołączył: 10 Lip 2006
Posty: 335
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: księżycowy pył w otchłani piekieł
|
Wysłany: Sobota 16-09-2006, 12:01 Temat postu: |
|
|
Ładnie.
Podobało mi się.
W końcu nieco szerzej przedstwiłaś postać Gustava
Swoją drogą podoba mi się to, że działa w ,,Zielonych."
Claire nie jest zła. Jest po prostu sobą.
Ja to najbardziej cenię w ludziach. Udawanie jest złe, a ta dziewczyna z całą pewnością jest prawdziwa.
Błędów nie widziałam.
Więc... Nie ma ich
Zwrot z łaciny zgrabnie wplotłaś w treść, więc jak najbardziej jestem na TAK.
Czekam na więcej i życzę wam obu dużo weny
Reszta jest milczeniem...
Tea
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Dark Light
Dołączył: 21 Sty 2006
Posty: 95
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: małopolska
|
Wysłany: Sobota 16-09-2006, 12:29 Temat postu: |
|
|
Opowiadanie super!! Dziewczyny gratulacje...czekam....
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Mod-Negai
TH FC Forum Team
Dołączył: 04 Mar 2006
Posty: 1797
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: w Tobie tyle zła?
|
Wysłany: Sobota 16-09-2006, 12:34 Temat postu: |
|
|
Mmmmm.
Cóżby tu powiedzieć...
Pięknie no. Po prostu mi się bardzo podoba i nie będę tego ukrywać.
Jeszcze troszkę, a otrzymacie miano mojego ulubionego duetu.
Wystarczy tylko jeszcze odrobinka tego cuda .
Claire - to imie mi się bardzo dobrze kojarzy.
Z bohaterką jednego z ulubionych seriali. A to dobrze, bo automatycznie i to opowiadanie będzie mi się kojarzyć z jedną, z ulubionych rzeczy.
Czekam i życzę weny.
Negai
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Delicate
Dołączył: 28 Mar 2006
Posty: 704
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Sobota 16-09-2006, 12:34 Temat postu: |
|
|
Super.
Podoba mi się, że w opowiadaniu jest coraz więcej tematyki "tokio"
Rewelacyjnie się podzieliłyście rolami - duży plus dla Was.
Ogólnie rewelacja.
Pozostaje czekać na dalsze części.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Voun
Dołączył: 15 Mar 2006
Posty: 706
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Sobota 16-09-2006, 18:03 Temat postu: |
|
|
Cytat: |
zupełnie mi satysfakcjonowało. |
mnie
Cytat: |
wypijając ostatni łyk soku bananowego |
mniam
Kurczaczek, jak ja bym chciała mieszkać w internacie A każdy następny odcinek będzie mi przypominać, że jak na razie nie mam na co liczyć (tak, Fall, taka jest smutna prawda, mama się nie zgodziła xD)
Stwierdzam, ze Venke to taka ja No może ja jestem wredniejsza i bardziej skryta, ale poza tym, to jest do mnie okropnie podobna z charakteru xD
Falka, słuchaj, czy Ty się w rzeczywistości też interesujesz ekologią? Bo jeśli tak, to pomożesz...? mam referat...
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
_hOl.
Dołączył: 11 Lut 2006
Posty: 1377
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Sobota 16-09-2006, 19:11 Temat postu: |
|
|
Zaczynając kometach chciałam pow., że kocham sok bananowy.
sasasa
Wracając do rzeczy.
To mnie się strasznie podobało.
Ahhh dziewczynki macie świetne pomysły.
Bardzo mi przypadłó to opko do gustu.
czekam na nowość.
busi
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Rain Of Tears
Dołączył: 14 Kwi 2006
Posty: 70
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Sobota 16-09-2006, 21:56 Temat postu: |
|
|
Rainy jest naprawdę szczęśliwa, że w opowiadaniu już pojawił się Gustav
Hym... ten odcinek mi się podobał , naprawdę
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Mya^^
Dołączył: 24 Cze 2006
Posty: 34
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Soc'city
|
Wysłany: Niedziela 17-09-2006, 12:19 Temat postu: |
|
|
Ja jak zwykle z wyprzedeniem <lol>
I cóż tu powiedzieć? Ze piękne?
To za mało.
A tak nawiasem mówiąc:
Też uwielbiam sok bananowy ;D
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Daga_913
Dołączył: 30 Mar 2006
Posty: 454
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: sTaMtĄd GdZiE mNiE NiE Ma :)
|
Wysłany: Niedziela 17-09-2006, 18:05 Temat postu: |
|
|
Przeczytałam wszystkie cztery party tego opowiadania i stwierdzam, że jest fenomenalne Kolejne idealne dzieło pisane twoją ręką Co do soku bananowego to jest doby:D Czekam już na nowego parta oby był tak świetny jak pozostałe, zresztą napewno będzie =]
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
SimplePlanowa
Dołączył: 17 Lut 2006
Posty: 2037
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Cartoon Network. ^.-
|
Wysłany: Niedziela 17-09-2006, 18:28 Temat postu: |
|
|
ol... no wreszcie przeczytałam
Cytat: |
Uwielbiam weekendy. |
100% racja !
parcik super
Czekam na nju
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
*AnIoŁeK*
Dołączył: 23 Gru 2005
Posty: 845
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: TaRnÓw
|
Wysłany: Niedziela 17-09-2006, 18:38 Temat postu: |
|
|
No skoro się kończy weekend to i ja Waswynagradzma moim odcinkiem;)
I znwu będziecie musiały się odzwyczaić do czwartku< bo ja ide w Piątek az na trzy dni na rajd > Wiec będziecie mogły męczyć ale nie mie tylko Falke o nowy Part Wiec nie przynudzajac zapraszam do czytania, oczywiscie mile widziane błedy
Noteczkę dedukuje mjemu małemu słoneczkowi Nevermind
Po ciężkiej próbie bez perkusisty moje nerwy były napięte do granic wytrzymałości. Pożegnałam się bez słowa z zespołem i wyszłam szybko, nie słuchając jakiejś propozycji pod moim adresem. Postanowiłam wracać przez park, żeby chociaż przez chwilę pobyć w ciszy i zebrać myśli. Szłam jedną z alejek, kiedy zauważyłam, że kilkoro starszych uczniów znęca się nad sześcioletnim na oko chłopcem.
- Hej! Moglibyście dać mu spokój! - krzyknęłam i podeszłam do nich.
- O, proszę, kogo tu moje piękne oczy widzą. Nieustraszona Claire chce dołączyć do nas? – zapytał z ironią czarnowłosy chłopak z tatuażem na skroni.
- Zjeżdżaj Cedrik – warknęłam, odpychając go od małego chłopca. Maluch miał rozcięty łuk brwiowy i przestraszony wyraz twarzy.
- Będziesz pomagać temu pedałkowi? - zapytała Celicja, przyjaciółka Cedrika, która zawsze mu towarzyszyła.
- A co on jest wam winny? – zapytałam, biorąc chłopca za rękę.
- Jest nowy. Przecież trzeba ochrzcić nowych, nieprawdaż? – Ced posłał mi rozbawione spojrzenie.
- No racja. Ale trzeba też pokazać takiemu małemu, bezbronnemu dziecku siłę. Masz! Bo wiem, ze laskom nie oddajesz – uśmiechnęłam się i uderzyłam go z całej pięści w nos, który po sekundzie zaczął krwawić.
- Claire, pożałujesz tego, niech no tylko zacznie się ten konkurs – wycedził, trzymając się oburącz za nos.
- Już się zaczynam bać. Oby ci tylko opuchlizna zeszła na czas, bo inaczej nut nie zobaczysz - zaśmiałam się, biorąc za rękę chłopca. Postanowiłam zabrać go do siebie i opatrzyć mu ten nieszczęsny łuk brwiowy.
Właściwie nic nie wiedziałam o tym chłopcu, ale miałam wrażenie, że mogłabym go polubić. Miał śliczne, jasne i kręcone włosy, które opadały mu niesfornie na czoło. Wbiłam wzrok w buty. Jeśli posiadałam jakieś dobre cechy to na pewno to, że byłam wrażliwa na ludzką krzywdę. Potępiałam bicie w rodzinie, wszelkie formy przemocy. Kiedy słyszałam o tego typu incydentach, gotowała się we mnie krew. A widząc kogoś, kto znęcał się nad innymi, miałam ochotę zdzielić go czymś twardym. Trzeba być pozbawionym wszelkich uczuć, żeby bić dzieci.
- Rozgość się – powiedziałam wesoło do chłopca, kiedy weszliśmy do pokoju. Spojrzał na mnie nieufnie. - Pójdę do łazienki po wodę utlenioną i opatrzę ci ranę, dobrze? - zapytałam, a on tylko kiwnął głową i niepewnie usiadł na łóżku.
Najwyraźniej był mocno onieśmielony, że jest razem ze mną. Przecież wcale mnie nie znał. Zanim weszłam do łazienki, zauważyłam, że rozgląda się z ciekawością po pokoju. „No tak, pewnie zastanawia się, co za wariat maluje ściany na takie kolory” pomyślałam kwaśno. Kiedy wróciłam z apteczką, mały chyba pozbył się obaw. Stałam i obserwowałam, jak ogląda moje albumy i płyty. Przypominał mi trochę mojego młodszego brata. Matt nie żył od dziewięciu lat. Któregoś dnia nasz ojciec wrócił pijany i pobił go. Matt zmarł w szpitalu po kilku dniach…
Dopiero wtedy mama postanowiła rozwieść się z ojcem. Przez tyle lat miała nadzieję, że nasza rodzina w końcu będzie zupełnie normalna, ale po śmierci Matta dotarło do niej, że to się nigdy nie zdarzy. A potem mama wzięła ślub z Peterem i wtedy dowiedziałam się, jak to jest wychowywać się w cieple i bezpieczeństwie. Nigdy jednak nie zapomniałam Matta. Ani ojca…
Westchnęłam głośno, a blondynek spojrzał na mnie z lekkim przestrachem. Dopiero teraz spostrzegł, że jestem w pokoju.
- Przepraszam, ja … - wydukał nieśmiało.
- Nic nie szkodzi. Usiądź - odrzekłam spokojnie i wskazałam ręką na łóżko.
Delikatnie przemyłam mu ranę. Trochę go zapiekło, ale starał się nie okazywać bólu.
- Jesteś w szkole muzycznej, prawda? – spytałam z ciekawością.
- Tak. Uczę się grać na perkusji – odrzekł z uśmiechem.
- O, to miłe. Jak ci idzie? – zainteresowałam się i zakleiłam mu ranę plastrem.
- Przydałby mi się dodatkowy nauczyciel. Chce być tak dobry jak Lars Urlich – powiedział z dumą, wypinając pierś do przodu.
Uśmiechnęłam się szerzej.
- Wierzę w ciebie, na pewno ci się uda - dodałam mu otuchy.
- Czy mogę ci mówić Claire? – spytał nieśmiało. Chyba mnie polubił.
- Jasne, a ty jak masz na imię?
- Matt-James Kolus – skrzywił się nieco, kiedy to mówił.- Nie lubię mojego imienia – dodał, z kwaśną miną.
- Matt, czy zdrobnienie od Matthiaus? – zapytałam.
- No, w dokumentach mam Matthiaus, ale wszyscy mówią do mnie Matt. Jestem Matt, po prostu Matt - odrzekł twardo.
- Wiesz, Matt, miałam kiedyś brata. Też miał na imię Matthiaus. Zawsze uwielbiał, kiedy wołałam na niego Matti. Bardzo go kochałam, podobny do ciebie.
- Tak? A będę go mógł poznać? – ożywił się chłopiec. Pokręciłam głową.
- Mój brat nie żyje od kilku lat…
- Clari, przepraszam, nie wiedziałem - szepnął i przytulił się do mnie.
- Matt, nic się nie dzieje – odparłam, uśmiechając się lekko.
- Dalej mnie lubisz? – zapytał niepewnie.
- Pewnie, że tak - zaśmiałam się. – Przyjaciele? - Podałam mu dłoń.
- Przyjaciele! - krzyknął wesoło i uścisnął moją rękę.
Właśnie wtedy do pokoju weszła moja współlokatorka z jakimś chłopakiem. Spojrzeli na mnie z widocznym zainteresowaniem.
- No co? - spytałam trochę zimnym tonem.
- No nic – odparł przyjaciel Venke, uśmiechając się szeroko.
- Nie zapuść tutaj korzeni – powiedziałam, szczerząc zęby. Zaśmiał się, natomiast Venke nie miała zbyt uradowanej miny.
Poszłam do łazienki, zanieść apteczkę na miejsce. Kiedy wróciłam Matt stał trochę onieśmielony tym, że jest w pokoju z dwoma nieznanymi sobie ludźmi.
- Clari, to może ja już pójdę? – zapytał cicho.
- Clari? – powtórzył rozbawiony przyjaciel Venke. - Całkiem ładne zdrobnienie. Ja jestem Beniamin – przedstawił się. Venke spojrzała na niego krzywo.
- Matt, odprowadzić cię? – spytałam.
- Chcesz wiedzieć gdzie mieszkam? – zdziwił się maluch.
- No pewnie, może nauczę cię grać na perkusji - dodałam wesoło.
- Dzięki! Cieszę się, że cię poznałem – powiedział z entuzjazmem. Wzięłam go za rękę i wyszliśmy z pokoju, zostawiając Beniamina i Venke. On miał ciągle uśmiech na twarzy, ona najwyraźniej nie była w najlepszym humorze.
- Clari, a ty umiesz grać na perkusji? – zapytał Matt, kiedy znaleźliśmy się na korytarzu.
- Uczyłam się przez pierwszy rok, kiedy byłam w twoim wieku. Rok potem przerzuciłam się na gitarę i musze ci powiedzieć, że to był strzał w dziesiątkę.
- Chciałbym kiedyś usłyszeć jak grasz - rozmarzył się blondynek.
- Wiesz co? – zatrzymałam się nagle. – Może przyjdziesz jutro po mnie do pokoju. Zabiorę cię na próbę mojego zespołu i pokażesz mi w zamian, co umiesz grać.
- Naprawdę? Nie będę ci przeszkadzał? – chciał się upewnić.
- Ty? Nigdy w życiu! – zapewniłam, po czym zaśmiałam się, robiąc mu burzę z włosów. Odprowadziłam go i pożegnaliśmy się. Widziałam, że Matt nie może doczekać się jutra.
Wracając do siebie, napotkałam Beniamina wychodzącego z pokoju. A kiedy weszłam do pokoju, okazało się, że jest w nim cały mój zespół. Zdziwiłam się, że wszyscy zmieścili się na tak małej powierzchni. Spojrzałam na Venke, która miała niepewną minę.
- Czego znowu chcecie? – zapytałam obcesowo.
- Chcemy cię wyciągnąć na pizzę – odparł wesoło Flo.
- Ale bez salami, oliwki i oregano – zaczęła wyliczać Anette. Też nie lubiłam tych składników, więc wzdrygnęłam się lekko.
- To co, idziemy? – zapytałam dziarskim tonem, biorąc bluzę do ręki. Wszyscy kiwnęli głową i wstali ze swoich miejsc. Tuż przed drzwiami odwróciłam się i posłałam Venke pytające spojrzenie.
- Masz ochotę pójść z nami? – zapytałam. Nie wierzę, że to mi przeszło przez gardło.
- Nie wybacz, nie chcę ci… - ale urwała, kiedy złapałam jej granatowy sweter i wyciągnęłam siłą pokoju. To dziwne, ale poczułam, że jednak mogę się z nią zaprzyjaźnić. A przynajmniej spróbować.
- Czas zakopać topór wojenny na jakiś czas – powiedziałam wesoło, a ona odpowiedziała uśmiechem.
Wszyscy udaliśmy się do Pizza Hut. Zajęliśmy miejsca, a ja wstałam, mając na twarzy uroczystą minę.
- Wiecie co, tak sobie myślę , że chyba powinniśmy coś oblać. Może i byłam wredna i powinnam kogoś zabić…
- Powinnaś zabić dwie osoby – wtrącił Danny, machając mi gipsem przed nosem.
- Mniejsza o to – mruknęłam. - Chciałam wam oficjalnie przedstawić Venke. Myślę, że mimo naszych… charakterów jakoś się dogadamy – zakończyłam, uśmiechając się do szatynki. Venke kiwnęła głową, widać było, że chyba też jest zadowolona. - Chyba jednak będzie lepiej, jeśli zostaniemy przyjaciółkami.
Gadając wesoło, zaczęliśmy wybierać pizze.
- No dobra, ja poproszę barrberique - mruknął Dann. Anett przyłączyła się do niego.
- Ja pizzę z kurczakiem i z tuńczykiem oraz Sprite’a – powiedział Flo, przeciągając się na krześle.
- Ja… - zacząłam, nie mogąc się zdecydować. – Ja wezmę sobie pizzę hawajską tylko bez szynki i sos pomidorowy.
- To ja poproszę wegetariańską, sok pomarańczowy i surówkę wiosenną – zdecydowała Venke.
- Wegetarianka? – zainteresowałam się.
- Od jakiegoś czasu – odparła, puszczając mi oczko.
- Znam jednego wegetarianina – przypomniało mi się. Venke spojrzała na mnie pytająco. – Gustav Schaffer się nazywa – dodałam.
- Znasz Gustava? – zdziwiła się Venke.
- A TY go znasz? – moje zaskoczenie było chyba tak duże jak i jej.
- Jasne, że tak. Jaki ten świat mały… Nie miałam pojęcia, że ty też lubisz Gustava – powiedziała. Zmrużyłam mściwie oczy i zacisnęłam pięści.
- A kto powiedział, że ja go lubię? – odparłam kwaśno, patrząc jak Venke wbija wzrok w stół.
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez *AnIoŁeK* dnia Poniedziałek 18-09-2006, 16:32, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
|
Tajniaczka
Dołączył: 18 Lut 2006
Posty: 2638
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 3/5 Skąd: Kraków *.*
|
Wysłany: Niedziela 17-09-2006, 18:41 Temat postu: |
|
|
First xDDD
Ale fajnie ze tak szybko
Ide czytać..
Jak dobrze pójdzie to koment zaraz a jak nie to za tydzień
EDIT
Mówisz, masz xD Mimo że nie mam czasu to mam teraz straszne rozkminy i rozbiorę ten part Za wszelkie niewyżyte zachowania przepraszam, musze odreagować..
To lećmy.
Cytat: |
- O, proszę, kogo tu moje piękne oczy widzą. Nieustraszona Claire chce dołączyć do nas? – zapytał z ironią czarnowłosy chłopak z tatuażem na skroni. |
Ja juz myślałam że To Bill jest <zawał>
Cytat: |
- Zjeżdżaj Cedrik – warknęłam, odpychając go od małego chłopca. Maluch miał rozcięty łuk brwiowy i przestraszony wyraz twarzy. |
Harrym Potterem mi powiało Za dużo tego czytałam..
Cytat: |
No racja. Ale trzeba też pokazać takiemu małemu, bezbronnemu dziecku siłę. Masz! Bo wiem, ze laskom nie oddajesz – uśmiechnęłam się i uderzyłam go z całej pięści w nos, który po sekundzie zaczął krwawić. |
A raz mógłby zrobić wyjątek A w morde mu, ha xD
Cytat: |
Postanowiłam zabrać go do siebie i opatrzyć mu ten nieszczęsny łuk brwiowy. |
Tak, tak my już wiemy. To tylko pretekst młodociana gwłacicielko!
Cytat: |
Właściwie nic nie wiedziałam o tym chłopcu, ale miałam wrażenie, że mogłabym go polubić. Miał śliczne, jasne i kręcone włosy, które opadały mu niesfornie na czoło. |
A nie mówiłam? Molestowanie..
Cytat: |
„No tak, pewnie zastanawia się, co za wariat maluje ściany na takie kolory” pomyślałam kwaśno |
Albo jaka wariatka
Cytat: |
Matt zmarł w szpitalu po kilku dniach |
Teraz sie połacze
Cytat: |
Westchnęłam głośno, a blondynek spojrzał na mnie z lekkim przestrachem. |
Ej, uważaj, zaraz zawału dostanie przez Ciebie!
Cytat: |
Nic nie szkodzi. Usiądź - odrzekłam spokojnie i wskazałam ręką na łóżko |
Acha. Łóżko.
Cytat: |
Delikatnie przemyłam mu ranę. Trochę go zapiekło, ale starał się nie okazywać bólu.
|
Twardziel
Cytat: |
Tak. Uczę się grać na perkusji – odrzekł z uśmiechem. |
Założe sie że on zostanie nowym perkusistą
Cytat: |
- Przydałby mi się dodatkowy nauczyciel. Chce być tak dobry jak Lars Urlich – powiedział z dumą, wypinając pierś do przodu. |
Drugi Gucio? Ja chce takiego! Ja!
Cytat: |
Czy mogę ci mówić Claire? – spytał nieśmiało. Chyba mnie polubił.
|
Chciałabys. On sie Ciebie boi kobieto
Cytat: |
- Clari, przepraszam, nie wiedziałem - szepnął i przytulił się do mnie |
Cóż za perwersja!
Cytat: |
Właśnie wtedy do pokoju weszła moja współlokatorka z jakimś chłopakiem. Spojrzeli na mnie z widocznym zainteresowaniem.
|
Właśnie wtedy do pokoju wleciał Supermen i powiedział " zostaw go! Bronię niewinnych ladacznico!"
Cytat: |
Poszłam do łazienki, zanieść apteczkę na miejsce. Kiedy wróciłam Matt stał trochę onieśmielony tym, że jest w pokoju z dwoma nieznanymi sobie ludźmi. |
Ja bym już z tamtąd uciekała..
Cytat: |
- Clari? – powtórzył rozbawiony przyjaciel Venke. - Całkiem ładne zdrobnienie. Ja jestem Beniamin – przedstawił się. Venke spojrzała na niego krzywo.
|
Uważaj bo dostaniesz w pysk
Cytat: |
- Chcesz wiedzieć gdzie mieszkam? – zdziwił się maluch.
- No pewnie, może nauczę cię grać na perkusji - dodałam wesoło.
|
Acha. Przeszkodzili jej to teraz w jego pokoju.. boże.
Cytat: |
Wracając do siebie, napotkałam Beniamina wychodzącego z pokoju. A kiedy weszłam do pokoju, okazało się, że jest w nim cały mój zespół. Zdziwiłam się, że wszyscy zmieścili się na tak małej powierzchni. Spojrzałam na Venke, która miała niepewną minę. |
Oni obmyślali jak cie odciągnąć od tego biednego dziecka!
Cytat: |
- Masz ochotę pójść z nami? – zapytałam. Nie wierzę, że to mi przeszło przez gardło.
- Nie wybacz, nie chcę ci… - ale urwała, kiedy złapałam jej granatowy sweter i wyciągnęłam siłą pokoju. To dziwne, ale poczułam, że jednak mogę się z nią zaprzyjaźnić. A przynajmniej spróbować.
|
Jasne, jasne. Powiedz lepiej że chcesz ją po drodze zrzucić ze schodów
Cytat: |
Wszyscy udaliśmy się do Pizza Hut. Zajęliśmy miejsca, a ja wstałam, mając na twarzy uroczystą minę. |
-Mam na koncie kolejną zdobycz!
Cytat: |
- Wiecie co, tak sobie myślę , że chyba powinniśmy coś oblać. Może i byłam wredna i powinnam kogoś zabić… |
Tego cholernego Supermena który mi przeszkodził!
Cytat: |
- Ja pizzę z kurczakiem i z tuńczykiem oraz Sprite’a – powiedział Flo, przeciągając się na krześle.
|
Tego sprite'a poproszę jako sos. Palce lizać! A jak nie..
To JA jestem sprite. A TY pragnienie.
Kminisz??
Cytat: |
- A kto powiedział, że ja go lubię? – odparłam kwaśno, patrząc jak oczy Venke rozszerzają się, ze zdumienia.
|
Kobieto ja go nie lubię! Ja go kocham! Własny fanclub założyłam!
Doobra xD
Konczę przynudzać. I przepraszam ale dzisiaj mi wali
Więc tak na serio to part bardzo mi sie podobał i czekam na new xD
Więc Falkę będę męczyć sasasa
Buźka
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Tajniaczka dnia Niedziela 17-09-2006, 19:23, w całości zmieniany 2 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Dark Light
Dołączył: 21 Sty 2006
Posty: 95
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: małopolska
|
Wysłany: Niedziela 17-09-2006, 19:15 Temat postu: |
|
|
Opko sie rozkreca bardzo fajnie już nie mogę doczekać się następnych czesci ...
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Nevermind
Dołączył: 03 Mar 2006
Posty: 184
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 1/5
|
Wysłany: Niedziela 17-09-2006, 19:17 Temat postu: |
|
|
Po pierwsze.
Mój Aniołku dziekuję za dede ( mały spisek xD )
Po drugie.
Cóż.
Opowiadanie coraz bardziej mi się podoba.
Tylko wiesz...
Szkoda mi było tego szcześciolatka
Taki maluch a juz cierpi
Po trzecie.
Poprostu piękne to jest.
Po czwarte.
Powinnam już się zamknąc.
Po piąte.
Kocham Cię.
Po szóste.
Weny życzę ( wam obu).
Po siódme.
Pozdrawiam.
Nevermind
Ps. Przepraszam za tak bezsensowny komentarz.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Delicate
Dołączył: 28 Mar 2006
Posty: 704
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Niedziela 17-09-2006, 19:34 Temat postu: |
|
|
Super
Nagle tak postanowiły się zaprzyjaźnić.
Dobry ruch.
I znów czekam na kolejny part
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Mod-Troskliwy Miś
TH FC Forum Team
Dołączył: 11 Mar 2006
Posty: 1568
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: z Tesco
|
Wysłany: Niedziela 17-09-2006, 19:43 Temat postu: |
|
|
nie komentowałam wcześneijszych ale komentuje teraz
podoba mi sie to ze piszecie obie choc neiktorym czepialskim moze to pzreszkazdac bo macie dwa różne style to mi sie to podoba taka odmiennosc i neipzrewidywalniosc bo nei da sie tak dwoch osob rozczaic :p
co do story podoba mi sie przebieg akcji to ze zdeiwczyny sie w koncu powoli zaprzyjkazniaja bo jak tak zyc pod jednym dachem w neinawisci
fallen Tez Cię kocham
pysy: czemu tak zadko ostatnio rozmawiamy ?
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Daga_913
Dołączył: 30 Mar 2006
Posty: 454
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: sTaMtĄd GdZiE mNiE NiE Ma :)
|
Wysłany: Niedziela 17-09-2006, 21:13 Temat postu: |
|
|
Świetny part Akcja coraz bardziej się rozkręca i to mi się podoba:D Fajnie,ze dziewczyny wreszcie mają zamiar się zakumplowac:D Czekam już na nowego parcika , pozdro pa:*
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Mod-Negai
TH FC Forum Team
Dołączył: 04 Mar 2006
Posty: 1797
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: w Tobie tyle zła?
|
Wysłany: Niedziela 17-09-2006, 22:09 Temat postu: |
|
|
O.
Dziękuję za linka . Doszłam z małym opóźnieniem, ale zawsze
Cóż.
Bardzo ładna część i cieszę się, że została dodana tak szybko.
Nie lubię długo czekać, aż autor, czy autorki, jak w tym wypadku, wreszcie coś naskrobią i się zlitują. A Wy dajecie często i dość dużo. Można się nasycić.
I to mi się nadzwyczaj podoba, pomiajając cuuudne opowiadanie .
Nie, tak nie wypada.
Ale co ja mam właściwie mówić? Skoro bardzo mi się podoba, nie mam zastrzeżeń...
Zostaje mi milczeć i czekać sobie dalej.
Negai
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Voun
Dołączył: 15 Mar 2006
Posty: 706
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Poniedziałek 18-09-2006, 14:32 Temat postu: |
|
|
Tajniaczka napisał: |
Cytat: |
- O, proszę, kogo tu moje piękne oczy widzą. Nieustraszona Claire chce dołączyć do nas? – zapytał z ironią czarnowłosy chłopak z tatuażem na skroni. |
Ja juz myślałam że To Bill jest <zawał>
|
Też tak myślałam
Nie sądziłam, że Claire to takie dobre dziecko, najpierw taka wredna, a tu taka zaskoczka.
Słodki ten chłopczyk
Cytat: |
Ale bez salami, oliwki i oregano – zaczęła wyliczać Anette. Też nie lubiłam tych składników, więc wzdrygnęłam się lekko. |
Ja też nie!
Cytat: |
- Czas zakopać topór wojenny na jakiś czas – powiedział wesoło, a ona odpowiedziała uśmiechem. |
nie przypadkiem ‘powiedziała’? xD
Cytat: |
- To ja poproszę wegetariańską, sok pomarańczowy i surówkę wiosenną – zdecydowała Venke. |
A nie mówiłam, że Venke jest podobna do mnie?
Zrobiłyście mi smaka
Cytat: |
- Znam jednego wegetarianina – przypomniało mi się. Venke spojrzała na mnie pytająco. – Gustav Schaffer się nazywa – dodałam. |
Wow. Serio? Fajnie… xD Będziemy mieli o czym gadać na randkach. Potem się okaże, że Gucio jest impotentem, ja go rzucę, ale w tym czasie Bill mnie lepiej pozna i się we mnie zakocha
Cytat: |
- A kto powiedział, że ja go lubię? – odparłam kwaśno, patrząc jak oczy Venke rozszerzają się, ze zdumienia. |
O co kaman?
Przyszło mi do głowy pewne pytanie (szok, ze dopiero teraz): Będą jakieś chociaż łagodne tygryskowi sceny z kimkolwiek, gdziekolwiek? No, proszę, spotkajcie chociaż w lesie kochającą się parę… <prosi>
Tajniaczka, ja z Ciebie nie mogę, walnęłaś takiego komenta, że lol Komentujesz w taki sam sposób, jak ja, rozbierasz wszystko na części. Zboczeńcu.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Tajniaczka
Dołączył: 18 Lut 2006
Posty: 2638
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 3/5 Skąd: Kraków *.*
|
Wysłany: Poniedziałek 18-09-2006, 16:54 Temat postu: |
|
|
Ja ?
Zboczeniec?
Ja?
<foch>
Nie no.
Falka ja już Cie zaczynam meczyc o ta nowa czesc
Ale rozumiem że musze do weekendu czekać xD
Więc wenyyyyy xD
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Mod-Falka
TH FC Forum Team
Dołączył: 04 Maj 2006
Posty: 1631
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: zza światów...
|
Wysłany: Poniedziałek 18-09-2006, 17:23 Temat postu: |
|
|
Tajniaczka jednak musisz czekać do weekendu, szybciej nie dam rady
Notka jest w fazie wstępnych projektów
Wena też jest
Tylko czasu nie ma za dużo...
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
|